Celna riposta, ale tak do nikąd nie dojdziemy. Ja jestem od roboty, a nie od zarządzania i basta.

Na Pana Alberta bardzo liczę w tej sprawie, bo stowarzyszenie będzie sensownym przedsięwzięciem tylko wtedy gdy połączy wszystkich mieszkańców (a także wszystkie opcje polityczne). Szkoda, że nie zabiera głosu w tej materii.
Co do Pani Mirki i Pana jestem spokojny, że Wasz udział w stowarzyszeniu przyniesie same korzyści. Z autopsji wiem ile potrzeba czasu oraz pracowitości, zapału i zaangażowania, by stowarzyszenie poprawnie funkcjonowało, a tych akurat cech Wam odmówić nie można. To, co robicie widać doskonale, dlatego właśnie taka misterna intryga, by wkręcić Was w Zarząd Stowarzyszenia mi się uknuła; ot, co!
Teraz potrzebujemy co najmniej piętnastu osób chcących stowarzyszenie powołać, projektu statutu i okazji by się spotkać – dalej to już będzie z górki….
P.S.
Ostatnimi czasy troszkę bliżej przyjrzałem się lokalnej polityce i działaniom włodarzy mosińskich –to, co zobaczyłem jest tak diametralnie różne od mojego pojęcia
służenia mieszkańcom, że ciągle nie mogę dojść do siebie i już do końca życia pewnie wyleczyło mnie to z jakichkolwiek powaznych politycznych aspiracji.Będę politykował ultralokalnie i wyłącznie "teoretycznie":
...Ogłosić secesję Mieczewa! Czas wkopać słupy graniczne i odbić porwany przez Radzewice pradawny kamień graniczny! Niech żyje Wolne Sołectwo Mieczewo! Zawrzyjmy pakt o nieagresji z Wolnym Miastem Bninem! Razem wzlećmy ku wolności…
P.P.S.
Krzysztof Rogaliński napisał:
Widzę, że wyznaje Pan zasadę, że „lepiej bić niż być bitym”.
Boże uchowaj, jestem ekologiem z wykształcenia i pacyfistą z zamiłowania.